Historyczny dzień na Bałtyku

Pod koniec września nad wybrzeże szedł mocny sztorm. Wypatrywaliśmy prognozy od kilku dni i wiedzieliśmy, że będzie dobrze, ale nie spodziewaliśmy się, aż tak idealnych warunków. Tym razem wiatr miał wiać bardziej od południa co oznacza idealne warunki do surfingu na Bałtyku jednak bardzo rzadko zdarzają się wystarczająco mocne dni na tak dobre fale.  Po wyjściu na plażę kompletnie nas zamurowało. Bałtyk był gładki jak stół i co jakiś czas przychodziły sety tubujących się fal.

Najpiękniejsze było to, że rano na spocie nie było nikogo, pływaliśmy w czwórkę przez trzy godziny! Fale były niesamowite, miały ogromną moc, jak na Bałtyk, były długie i bardzo równe. Tego dnia zaliczyliśmy trzy sesje, łącznie prawie siedem godzin w wodzie. Mieliśmy świadomość, że ten dzień przejdzie do historii, a poziom reprezentowany na wodzie przez młodych surferów takich jak Kuba Kuzia i Max Michalewski wniósł polski surfing w zupełnie nowy wymiar. 

Wieczorem niestety nie dało się już dobrze popływać, w wodzie było za dużo osób, które nie przestrzegały prawa drogi i nie radziły sobie wystarczająco na takich falach. Zdecydowanie najlepsza była poranna sesja, łapaliśmy wszyscy falę za falą, nie wierząc w to co się dzieje. Osoby wypływające krzyczały z radości widząc kolejny set i swojego ziomala na kolejnej idealnej fali. Mam na swoim koncie kilka podobnych sesji na Bałtyku, ale takiego dnia nie pamiętam. W sezonie letnim surfujemy średnio dwa razy w tygodniu, czyli całkiem nieźle, jak na tak mały akwen.

Na zdjęciach: Kuba Kuzia, Max Michalewski, Kuba Kompała, Bartek Kulczyński

 

Bartek